MROCZNASTREFA.WEBH.PL (PL)
Autor: Wojciech "Diovis" Szymański
Z tym wywiadem wiąże się długa historia, ale aby Was nie zanudzać przydługawym i zbędnym w sumie wstępem napiszę jedynie, że wszystko ciągnęło się tygodniami, aż w końcu udało się i oto przed Wami wywiad z niedocenianą dotąd kapelą ETERNAL DEFORMITY, która na początku 2008 roku zaatakowała swoją najbardziej dojrzałą produkcją pt. "Frozen Circus". O niej to, ale i o wielu innych sprawach rozmawiałem z gitarzystą Arkadiuszem "Aro" Szymusiem.
MROCZNA STREFA [Diovis]: Witam serdecznie! Przyznam, że działaniom ETERNAL DEFORMITY przypatruję się praktycznie od pierwszej Waszej demówki i obserwuję, że z każdym kolejnym materiałem robicie kawał coraz ciekawszej muzy. Jakimś jednak trafem nigdy nie miałem okazji o tym porozmawiać z Wami. Czas to nadrobić, zwłaszcza, że właśnie ukazał się najciekawszy materiał w historii zespołu pt. "Frozen Circus". Czy też uważasz, że udało się Wam nagrać naprawdę świetny kawał muzy?
ETERNAL DEFORMITY [Aro]: "Witam Ciebie Wojtku oraz wszystkich czytających w chwili obecnej ten wywiad. Na wstępie serdecznie Ci dziękuję za miłe słowa kierowane pod adresem naszej działalności oraz ostatniego wydawnictwa. Nie mi oceniać, czy "Frozen Circus" to kawał dobrej muzy, zważywszy jednak na fakt, że zbiera on bardzo pochlebne recenzje we Włoszech, Francji, Niemczech, Hiszpanii, Grecji, Rumunii, to chyba mogę się z Tobą zgodzić he he. Mnie jednak, jako jednemu z współtworzących ten album, trudno jest być obiektywnym. Niewątpliwie jestem z niego bardzo dumny, "Frozen Circus" przyczynił się bowiem do podpisania przez nas długoterminowego kontraktu z włoskimi wytwórniami Code666 i Aural Music. Otwiera to przed nami szersze możliwości dotarcia do większego grona odbiorców. Na obecnym etapie współpracy z naszymi wydawcami, muszę stwierdzić, że jesteśmy z niej bardzo zadowoleni. "Frozen Circus" - rozsyłany jest przez wyżej wymienionych we wszystkie możliwe miejsca promujące szeroko rozumianą muzykę metalową, bez ich wsparcia moglibyśmy sobie o takim przedsięwzięciu tylko pomarzyć, wiąże się to bowiem z dużym wkładem środków finansowych, na które my sami nie moglibyśmy sobie w chwili obecnej pozwolić."
MS: Po wydaniu własnym sumptem "The Serpent Design" ucichło o zespole na tyle, że już byłem przekonany, iż zakończyliście działalność. Co działo się tak naprawdę w obozie ETERNAL DEFORMITY w latach 2002 -2007? Zawiesiliście działalność, czy po prostu ograniczyliście się do prób i pomału przymierzaliście się do zmasowanego ataku?
E.D.: "To był dla nas bardzo trudny okres, problemy z wydaniem "The Serpent Design" niewątpliwie także się do tego przyczyniły. Zaczęliśmy zastanawiać się nad kierunkami rozwoju naszej muzyki oraz działania, powoli rodziły się pierwsze dźwięki, które obecnie można usłyszeć na "Frozen Circus". Ponadto, pojawiły się problemy z miejscem na próby, kiedy już w końcu udało nam się coś znaleźć zawsze pojawiała się jakaś nieżyczliwa nam osoba, która wzywała policję i ponownie zmuszeni byliśmy szukać nowego lokum, do tego problemy rodzinne, osobiste itp., słowem - proza życia."
MS: Podejrzewam, że już dawno wyrośliście z marzeń o tym, że uda się Wam zrobić karierę i będziecie mogli żyć z muzyki. Co więc trzyma Ciebie i resztę muzyków przy tym, aby ciągnąć dalej ten wózek?
E.D.: "Tak to fakt, jednak nigdy nie mów nigdy, ja w dalszym ciągu wierzę, że przyjdzie dla ETERNAL DEFORMITY taki czas, kiedy będziemy mogli czerpać korzyści materialne z tego, co tak naprawdę kochamy - czyli z tworzenia i grania muzyki. Myślę, że w chwili obecnej marzenia te są mi bliższe aniżeli kiedyś. Dla mnie oraz moich towarzyszy z zespołu, sukcesem jest każda dobra recenzja nowego albumu, fakt, że podoba się on także w innych krajach, również nastraja optymistycznie. Nikt przecież nie mówił, że będzie lekko. Ciągle jest to nasza pasja, do której dokładamy wiele pieniędzy, czasu oraz nerwów wynikających z różnych powodów. Pokonywanie tych trudności wzbogaca nas jednak o wiele doświadczeń, dzięki którym nabieramy odpowiedniego dystansu do siebie samych oraz dźwięków wydobywających się z naszych instrumentów."
MS: Pomimo tego, że od założenia grupy minęło już około 15 lat, to zmian w składzie E.D. nie odnotowałem zbyt wielu. Jak się udało utrzymać zbliżony skład, a przynajmniej jego zasadniczą część? Zbliżone zapatrywania na tworzoną muzykę? Wspólna pasja? A może jeszcze coś innego?
E.D.: "Wiesz, to trudne pytanie, bo ja akurat jestem strasznie złą osobą w opinii moich towarzyszy z zespołu, bowiem do wszystkiego, co jest związane z działalnością ETERNAL DEFORMITY podchodzę bardzo emocjonalnie, wkładając w to całego siebie. Z tego powodu cierpi nieraz moje życie osobiste. Zdarza się, że tak się wkurzam, iż potrafię wyrzucić wszystkich z zespołu. Odnoszą wrażenie, że oni już chyba do tego przywykli, zdając sobie sprawę, że Aro to sobie musi czasem pokrzyczeć. Poobrażamy się, pokłócimy, po czym, na następnych próbach pełni nowych wniosków, przychodzimy i gramy dalej. Chyba więc jednak się rozumiemy. HA HA."
MS: Podziwiam zespoły, które od lat grają zbliżony styl muzyki i od początku mają już pewną wizję drogi, jaką będą podążać. Do takich kapel należy moim zdaniem właśnie ETERNAL DEFORMITY, bo na nowej płycie słychać brzmienie, do jakiego przyzwyczailiście na poprzednich wydawnictwach, ale przy tym dorzuciliście kilka nowych, odświeżających całość elementów. Jak się zapatrujesz na taki odbiór Waszej muzyki?
E.D.: "Ciągle staramy się, aby ETERNAL DEFORMITY było rozpoznawalne, miało swój klimat, styl i z tego, co piszesz, chyba nam to wychodzi hehe. Natomiast, co do brzmienia - to w tym miejscu nie do końca się z tobą zgodzę, ponieważ uważam, że "Frozen Circus" jest naszym pierwszym albumem, na którym tak naprawdę brzmimy i ma to po prostu jaja. Myślę, że dalej będziemy podążać naszą muzyczną ścieżką i cieszy nas fakt, że są osoby, które podobnie jak Ty to zauważają."
MS: Przez lata kojarzono Was jako grupę grającą death/doom metal, nieco potem wrzucono E.D. do szufladki z napisem "gothic/doom", lecz nie obawialiście się sięgać i po motywy z klasycznego, a obecnie także progresywnego metalu. Świadczy to o dojrzewaniu muzyki, ale i o braku zasady, że "gramy odtąd dotąd i ani kroku dalej". Mam rację?
E.D.: "Masz rację - wiesz, tak naprawdę nigdy nie chcieliśmy aby kojarzono nas z jakimś konkretnym gatunkiem muzyki metalowej, ale ludziom tak jest po prostu łatwiej, więc określają muzykę jaką grasz. My sami nie chcemy się ograniczać, chcemy bawić się naszą muzyką i dźwiękami, chcemy ciągle się rozwijać i staramy się nie zamykać w jednej konwencji. Jednocześnie ciągle rozwijamy swoje brzmienie i styl - styl ETERNAL DEFORMITY."
MS: Zaczynaliście razem z wieloma innymi grupami, które grały nieco zbliżoną do Waszej muzykę i tu można by wspomnieć choćby o SACRIVERSUM, NEOLITH, MORTUUM, CORRUPTION, w pewnym sensie także o TENEBRIS i kilku innych. W połowie lat 90-ych mieliśmy silną scenę tworzącą tak zwane "klimaty", wywodzącą się w dużej mierze z death i death/doom metalu. Do dziś części tych kapel już nie ma, kilka innych gra odmienne dźwięki. Czy uważasz, że młodsza generacja fanów, która nie miała okazji słuchać muzyki przed dziesięcioma laty, odbiera to, co gracie obecnie w podobny sposób, jak obecni trzydziestolatkowie i starsi podchodzili do tamtych dźwięków? Czy pełna emocji muzyka jest uniwersalnym językiem, który nie zwraca uwagi na zmieniające się mody i to, co się zmienia na świecie?
E.D.: "Wiesz, to pytanie chyba powinieneś skierować do tych młodszych ludzi, mi bowiem trudno jest stwierdzić jak oni postrzegają naszą muzykę, czy tak samo jak ludzie po trzydziestce itd., czy też inaczej. My gramy to co czujemy, gramy to z głębi naszego serca, ETERNAL DEFORMITY jest ciągłym krzykiem naszych dusz, nie zastanawiamy się tworząc naszą muzykę nad tym, czy będzie się ona podobała ludziom młodszym czy starszym - nie ma ona żadnych ograniczeń wiekowych, szanuję wszystkich bez względu na wiek, którzy po prostu kochają muzykę, wchodząc w jej tajemniczy świat i potrafią czerpać z tego pozytywne doznania dla siebie samych."
MS: Najnowszy album "Frozen Circus" to pod każdym względem bardzo dojrzały i konsekwentny materiał. Nie silicie się na podążacie za obecnymi trendami, nie staracie się wracać do korzeni, stąd chyba kilka osób wręcz powiedziało lub napisało o nowej płycie, że jest "awangardowa" lub "progresywna". Czy nadal pracujecie nad kawałkami w podobny sposób jak kiedyś, czy może coś się zmieniło?
E.D.: "No proszę, znowu same komplementy, dzięki, to miło słyszeć takie stwierdzenia. Praca nad aranżacjami przebiega ciągle podobnie, to znaczy spotykamy się na próbach, ogrywamy przygotowane wcześniej riffy i staramy się zbudować podstawę utworu, na bazie której powstaje jego ostateczny kształt. Dużą wagę przywiązujemy także, do klimatu poszczególnych utworów i staramy się, aby każdy z nich tętnił własnym życiem. To tak w skrócie."
MS: Kto jest głównym twórcą muzyki i tekstów na nowy album? A może stworzyliście go kolektywnie, wspólnymi siłami?
E.D.: "Wszystkie teksty, poza "Lovelorn" - do którego tekst napisała Xaria - oraz coverem grupy Depeche Mode "Little 15", napisał Kofi, wokalista i basista. Naszą muzykę tworzymy kolektywnie i każdy z nas ma wpływ na jej ostateczny kształt."
MS: "Frozen Circus" to nie tylko intrygujące dźwięki, ale cała oprawa wokół tego. Dająca do zastanowienia okładka, "cyrkowy" image na zdjęciach, nowe, dopasowane do konceptu pseudonimy... Mam wrażenie, że pomysły rodziły się długo i były owocem wielu przemyśleń. Miało to doprowadzić do zainteresowania wydawców, czy nie tylko?
E.D.: "Podczas tworzenia pierwszych utworów znajdujących się na albumie "Frozen Circus", zaczęły pojawiać się elementy kojarzące się z cyrkiem czy groteską, stwierdziliśmy więc, że jest to dobry fundament, na którym można zbudować nowy album. Trzymając się tej konwencji, uznaliśmy, że zrobienie zdjęć w strojach cyrkowych idealnie dopełni całości. Dzięki uprzejmości kilku osób, udało nam się to przedsięwzięcie doprowadzić do szczęśliwego finału. W tym miejscu trudno jest też nie wspomnieć o naszej, zaprzyjaźnionej graficzce Yv (Iwonie Drozd), która zaprojektowała wspaniałą szatę graficzną "Frozen Circus". Jest naprawdę świetna w tym co robi i gorąco polecam nawiązanie współpracy z tą osobą przez inne zespoły.
MS: Kilka osób, które recenzowały ten album nie zauważyło nawet, że "Little 15" nie jest Waszym autorskim utworem, a coverem. Co skłoniło Was do wyboru właśnie tego numeru i zrobienia go w może mocniejszy sposób, ale nie oddalający się aż tak radykalnie od oryginału?
E.D.: "Z "Little 15" grupy Depeche Mode historia jest banalna, po prostu na jednej z prób nasz klawiszowiec Łukasz Kilo Kilianek zaczął się wygłupiać i zagrał początek z wyżej wymienionego utworu, dołożyliśmy do tej kompozycji resztę instrumentarium i okazało się, że bardzo fajnie to brzmi i wzajemnie się uzupełnia. Efekt finalny, okazał się dla nas na tyle zadawalający, że ostatecznie postanowiliśmy umieścić go na płycie."
MS: Tak jeszcze a propos tekstów... Jedno, czego mi brakuje na "Frozen Circus" to jednego lub dwóch utworów zaśpiewanych po polsku. Nie ukrywam, że bardzo mi się podobały "Niewinny Uśmiech" i "Biały żagiel" z "In the Abyss of Dreams... Furious Memories" i trochę szkoda, że później już tego nie kontynuowaliście. Nie podobał się Wam ten patent?
E.D.: "Ponieważ w naszym ukochanym kraju już od dłuższego czasu nie było wydawcy chętnego do współpracy z nami, musieliśmy zmienić podejście do warstwy lirycznej i postawiliśmy na wersję anglojęzyczną, co w efekcie zaowocowało kontraktem. Z perspektywy czasu nie żałujemy więc tego posunięcia. Nie oznacza to jednak, że na kolejnych naszych wydawnictwach nie pojawi się jakiś utwór w ojczystym języku, wszystko w tej kwestii w głównej mierze zależy jednak od naszego frontmana Kofiego."
MS: "Frozen Circus" to kolejny doskonały przykład na to, że ze studia ZED w Olkuszu wychodzą świetnie brzmiące produkcje. Jak wspominacie pracę z Tomaszem Zalewskim? Tak po prawdzie to chyba po raz pierwszy w historii zagościliście w tak profesjonalnym studiu nagraniowym?
E.D.: "Może zacznę od tego, że kiedy przyjechaliśmy do Zed studia byliśmy w lekkim szoku. Studio Tomka Zalewskiego bowiem nie dysponuje dużą ilością sprzętu nagraniowego i porównując go z wyposażeniem studiów nagraniowych, w których dotychczas mieliśmy możliwość pracować, jest wręcz ubogie. Jednak to "coś", czym dysponuje Zed studio to nie jego wyposażenie, a obdarzony wielkim talentem realizatorskim jego właściciel. Cechuje go także bardzo profesjonalne podejście do każdego z artystów z nim współpracujących. Tomek jest dla mnie najlepszym realizatorem dźwięku, z którym dotychczas miałem okazję pracować."
MS: Przy przesłuchiwaniu po raz pierwszy i siedemnasty tej płyty zauważyłem jedno, czy ja wiem, chyba potknięcie. Otóż w "Crime" jest taki "cyrkowy" motyw i w nim gitara i perkusja (rytm bity prawdopodobnie "piórkiem" lub na metalowym brzegu werbla) grają w jednym miejscu nierówno. Świadomy zabieg, czy takie małe niedopatrzenie?
E.D.: "Bardzo świadomy zabieg - to jeden z pomysłów naszego basisty i frontmana w jednej osobie Kofiego, on czasem słyszy muzykę zupełnie inaczej niż wszyscy i uważał, że zabieg taki zabrzmi ciekawie i coś w tym chyba jest, ponieważ nie jesteś pierwszą osobą, która zwróciła na ten szczegół uwagę hehe, ale o co tak naprawdę w nim chodziło Kofiemu należałoby zapytać jego osobiście."
MS: Do współpracy przy powstawaniu płyty zaprosiliście tajemniczą wokalistkę i wiolonczelistkę kryjącą się pod pseudonimem Acrobat. Możesz zdradzić kto to i jak doszło do tej współpracy?
E.D.: "To młoda, bardzo ładna i utalentowana dziewczyna z naszego miasta. Z pewnych osobistych powodów nie chciała ona jednak ujawniać swoich danych osobowych, dlatego też użyliśmy pseudonimu artystycznego "Acrobat", ponieważ życzyła sobie pozostać anonimowa i niech tak zostanie."
MS: Od niedawna możecie się pochwalić oficjalnie wydaną płytą "Frozen Circus" przez włoską Code666 / Aural Music. Jak doszło do podpisania tego kontraktu i na co liczycie ze strony wydawcy? Wiadomo powszechnie, że po okresie hossy dla tej firmy przyszło jakiś czas temu załamanie, stracili kilku liczących się artystów i teraz zaczynają jakby na nowo...
E.D.: "Do współpracy z naszymi włoskim wydawcami doszło w bardzo standardowy sposób, tzn. rozsyłaliśmy nagrany materiał do wszystkich znanych nam wytwórni fonograficznych. Po pewnym czasie pojawiło się parę ofert wydawniczych ze strony takich firm jak: STF Rec. z Niemiec, Scarlet Rec. z Włoch oraz oferta Code666 i Aural Music, która wydała nam się najbardziej korzystna. Z Polski zainteresowany wydaniem albumu "Frozen Circus" był tylko Mariusz Kmiołek i jego firma Empire Rec. Jak zwykle, ani Mystic Prod., ani Metalmind nie raczyli nam nawet przesłać odpowiedzi, co po raz kolejny dało mi dowód dużej niekompetencji tych wydawców i ich podejścia do zespołów z rodzimego kraju - brak mi po prostu słów. Wyobraź sobie, że otrzymaliśmy odpowiedzi od takich tuzów wydawniczych jak Nuclear Blast czy Metal Blade - to tak dla porównania, a wyżej wymienione przeze mnie polskie wytwórnie fonograficzne mają to po prostu głęboko gdzieś.
Na obecnym etapie jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy z naszymi wydawcami Code666/Aural Music. Rozsyłają album gdzie tylko jest to możliwe, pojawia się mnóstwo recenzji w webzinach, zinach, magazynach oraz na różnych poratalch, otrzymujemy wiele wywiadów, płyta puszczana jest w radiach i jak na początek, to uważam, że jest to naprawdę sporo. Jasne, zawsze chciało by się więcej i nie ukrywam, że z czasem liczymy także na wsparcie koncertowe, jednak na obecnym etapie według naszego wydawcy, jest na to troszkę za wcześnie, ponieważ na zachodzie jesteśmy bardzo mało znanym zespołem i trzeba jeszcze sporo zrobić, aby rozpromować nazwę ETERNAL DEFORMITY. Podpisaliśmy kontrakt na wydanie trzech albumów, w Polsce nikt nie zapłaciłby nam za realizację studyjną kolejnych wydawnictw, natomiast nasz obecny wydawca zagwarantował to nam w kontrakcie i myślę, że jest to zadowalające."
MS: Czy w ramach promocji zagracie jakieś koncerty? Oj, chyba dawno już nie graliście sztuk...
E.D.:"Tak, planowane są koncerty na jesień bieżącego roku, jest jednak troszkę za wcześnie na podawanie szczegółów. W chwili obecnej nie otrzymujemy zbyt wielu ofert koncertowych. Skupiamy się więc na komponowaniu nowego materiału, w tym miesiącu kręcimy także teledysk promujący nasz najnowszy album "Frozen Circus" do utworu "Thor's message". W niedługim czasie planujemy także wypuścić na rynek limitowaną ilość koszulek. To plany najbliższe. W tym miejscu chciałbym także poinformować, że skład ETERNAL DEFORMITY powiększył się o jedną osobę - Łukasza Johnego Sputowaskiego (eks-Redemptor), który obecnie obsługuje gitarę basową. Na następnej produkcji studyjnej oraz koncertach będziecie więc mogli zobaczyć nasz zespół już w sześcioosobowym składzie. Kofi odpowiedzialny jest obecnie przede wszystkim za warstwę wokalną, nie wyklucza to jednak, że nie nagra on pewnych partii gitary basowej. Chciałbym gorąco zachęcić wszystkich tych, którzy chcieliby zaprosić nas do swojego miasta i zobaczyć nas na żywo. Kontakt z nami najlepiej jest nawiązać drogą mailową pod adresem aroed@op.pl - jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje koncertowe."
MS: Wydanie "Frozen Circus" jest dobrą okazją dla przypomnienia ludziom Waszych wcześniejszych, często praktycznie niedostępnych wydawnictw. Myślicie o tym?
E.D.: "Na obecnym etapie zajmujemy się promocją "Frozen Circus", ale może kiedyś rzeczywiście nasz obecny wydawca wypuści na rynek reedycje naszych wcześniejszych dokonań, na razie o tym nie myślimy."
MS: Na koniec masz okazję podziękować osobom, które przyczyniły się do powstania najnowszego albumu i tym, którzy pomogli Wam w taki lub inny sposób. Ja dziękuję serdecznie za rozmowę i życzę wszelkiego powodzenia w przyszłości. Oddzielne pozdrowienia dla Smyczka, z którym kiedyś mocno korespondowałem :)
E.D.: "Serdecznie i z całego serducha dziękujemy wszystkim tym, którzy przez te wszystkie lata ciągle są z nami, wierzą w nas, pomagają i wspierają - bez was pewnie już dawno by nas nie było. Tobie Wojtku bardzo dziękuję za poświęcony nam czas oraz wsparcie. Trzymajcie się. Hej!!!"
autor: Wojciech "Diovis" Szymański
(marzec-kwiecień 2008)











